Dwa lata temu mieszkałem w wynajętym mieszkaniu w centrum Łodzi, koło pogotowia. Moim marzeniem było opuszczenie hałaśliwego miasta i osiedlenie się nad jeziorem na Warmii lub na Mazurach.
Zaplanowaliśmy sobie zakrojoną na 5 lat strategię, która miała sprawić, że w końcu tam wylądujemy, bez podejmowania większego ryzyka i zupełnie bezpiecznie. Jednak pewnego dnia, podczas okresu mocnego pozytywnego nakręcenia, przejeżdżałem akurat przez Warmię. „Hej! – powiedziałem sobie – Przecież my chcemy mieszkać tu, a nie w Łodzi. Marzymy o tym teraz, a nie za pięć lat!”
Zacząłem wizualizować, ułożyłem afirmacje, a nawet zmieniłem hasła do różnych usług internetowych na zakodowane zdanie: „Mieszkam w domu nad pięknym jeziorem”. Największym problemem była cena – wynajem takiego domu kosztował więcej niż dwa razy tyle, ile płaciliśmy za mieszkanie w Łodzi. A także to, że żona pracowała na etacie i miała bardzo dobrą posadę. Zacząłem pracować nad moim stosunkiem do pieniędzy, a do afirmacji o domu dodałem: „w cenie, jaką zechcemy zapłacić.”
Żeby nie przedłużać – nie minęły dwa miesiące i zamieszkaliśmy w domku nad jez. Wulpińskim, w którym piszę te słowa. Zakochaliśmy się w okolicy. Płacimy dokładnie tyle, ile wcześniej za mieszkanie w Łodzi, oboje pracujemy zdalnie. Wszystko odbyło się bez żadnych trudności, oprócz tego, że musieliśmy wykrzesać z siebie trochę więcej odwagi niż zazwyczaj.
Najważniejsza w tym wszystkim była wiara i spokojne zaufanie, że wszystko będzie dobrze, a nasz dom już na nas czeka.
W codziennej gonitwie myśli, przy wszechogarniającym narzekactwie, sceptycyzmie, niechęci do jakiegokolwiek ryzyka, niełatwo jest o tak piękny stan umysłu i pozytywne myśli. Wydawało się, że to na przekór wszystkiemu, że to zupełny kosmos i nierealna bajka.
Znałem już wtedy moc afirmacji. Słuchałem nagrań, pisałem i czytałem w myślach własne zdania, między innymi: „Mieszkamy w pięknym domu w niewielkiej wsi nad jeziorem i wynajmuję go za cenę, jaką zechcemy zapłacić”. „Mój nowy dom czeka na mnie, przyciągamy się nawzajem łatwo i nieustannie”. „Jestem bezpieczny, podejmując i wcielając w życie swoje decyzje”. Powtarzając często te i inne afirmacje, zauważyłem, że ciągle myślę o nowym domu i mam przed oczami jego obraz. Myślałem o nim ze spokojem, bez napięcia typu: „Och, och, muszę się tam przeprowadzić, bo nie wytrzymam! Muszę! Muszę!” Zajmowałem się codziennymi sprawami i cieszyłem się tym wymarzonym domem tak, jakbym już w nim mieszkał, tu i teraz.
Dom nad jeziorem to tylko taki konkretny, łatwy do szybkiego opisania przykład na moc afirmowania. Za pomocą afirmacji można oczywiście zdobywać. Dla mnie jednak najpotężniejsza moc tej techniki tkwi w samorozwoju – dzięki niej przekraczam lęki, pokonuję kryzysy, radzę sobie z trudnymi sytuacjami i zdarzeniami, czerpię radość z relacji międzyludzkich i ze świata. Dzięki afirmacjom mam w sobie więcej spokoju i miłości. Mogę dzielić się z innymi i otrzymywać z powrotem, bo to, co dobre, wraca do nas.
A najlepsza w tym wszystkim jest prostota. Prostota techniki, prostota wiary i najtrudniejsza z nich wszystkich – prostota zaufania.
Do zobaczenia - Paweł Oleszczuk
P.S. Od listopada ten dom znów jest do wynajęcia, ponieważ kupiliśmy niedawno własny kawałek ziemi i cztery ściany. Zostawiamy pozytywne wibracje i dużo dobrej energii. Po niedzielnych warsztatach, które będę prowadził chętnie udzielę dodatkowych informacji na temat afirmacji.
O warsztacie przeczytacie na http://www.akademiakompas.pl/afirmacje
O warsztacie przeczytacie na http://www.akademiakompas.pl/afirmacje
